Artykuł sponsorowany
Jak rodzaj zabrudzeń decyduje o doborze mycia i dezynfekcji w małym zakładzie spożywczym?

W małym zakładzie produkcyjnym specyfika codziennych zabrudzeń wymusza precyzyjny dobór chemii oraz metod usuwania osadów. Ten sam proces czyszczenia zupełnie inaczej działa na nagromadzony tłuszcz, zdenaturowane białko czy utrwalone osady mineralne. Resztki po olejach lub śmietanie tworzą trudne do przebicia warstwy ochronne wokół elementów roboczych maszyn. Związki białkowe pochodzące z mleka i mięsa zmieniają swoją pierwotną strukturę pod wpływem wysokich temperatur obróbki. Niezrozumienie tych mechanizmów sprawia, że rutynowe porządki tracą skuteczność, a zakłady borykają się z nawracającymi problemami jakościowymi.
Jak rodzaj osadu utrudnia czyszczenie linii produkcyjnych?
Złogi tłuszczowe powstają z olejów roślinnych, smarów technicznych oraz zwierzęcych frakcji resztkowych. Związki te wykazują potężną przyczepność do stali nierdzewnej, tworząc idealne środowisko początkowe dla niebezpiecznego biofilmu. Substancje organiczne tego typu skutecznie rozpuszczają się w roztworach zasadowych. Właściwie dobrana chemia alkaliczna emulguje tłuszcze, odrywa je od metalu i rozbija na mniejsze cząsteczki. Mechanizm ten pozwala na szybkie oraz bezproblemowe spłukanie zabrudzeń z wnętrza rurociągów za pomocą czystej wody.
Zabrudzenia białkowe wykazują zupełnie inne właściwości fizykochemiczne w kontakcie ze środkami czyszczącymi. Pochodzą najczęściej z resztek mleka, płynnych mas jajecznych lub surowego mięsa. Wysoka temperatura procesów produkcyjnych powoduje gwałtowną koagulację białek, przez co struktury te dosłownie wklejają się w ścianki zbiorników. Usunięcie tak przygotowanego osadu wymaga zastosowania specjalistycznych preparatów zasadowych wykorzystujących zjawisko hydrolizy. Substancje aktywne niszczą wiązania chemiczne wewnątrz białka i przywracają pełną czystość maszynom.
Złogi mineralne stanowią odrębną, nieorganiczną kategorię zanieczyszczeń w branży przetwórczej. Kamień mleczny, rdzawy nalot oraz twarde osady z soli wapnia gromadzą się wszędzie tam, gdzie woda produkcyjna odparowuje lub zostaje silnie podgrzana. Kluczem do likwidacji twardych złogów wapiennych jest zastosowanie odpowiedniego środowiska kwasowego. W naszej codziennej pracy w firmie Hortus dobieramy klientom sprawdzone rozwiązania oparte na kwasach, które błyskawicznie kruszą strukturę kamienia. Tego typu kwasowe uderzenie przywraca gładkość instalacjom oraz zapobiega uszkodzeniom wrażliwych pomp.
Procedura CIP w walce z różnymi typami zabrudzeń
Standardowa logika czyszczenia obiegów zamkniętych opiera się na czterech ściśle określonych fazach realizowanych w wyznaczonej kolejności. Pierwszy krok to intensywne płukanie wstępne za pomocą letniej wody o temperaturze około czterdziestu stopni. Mechaniczne usunięcie luźnych resztek poprodukcyjnych obniża obciążenie organiczne nawet o siedemdziesiąt procent. Zapobiega to szybkiej degradacji właściwości chemii myjącej oraz eliminuje ryzyko zablokowania przepływów na zakrętach instalacji rurowej.
Drugi etap procedury polega na wielokrotnej cyrkulacji gorących roztworów alkalicznych w układzie maszynowym. Na tym etapie wykorzystuje się niskopieniące środki rozpuszczające główne zatory z białka oraz tłuszczu. Prawidłowo zaplanowane mycie i dezynfekcja w przemyśle spożywczym wymagają utrzymania silnie zasadowego preparatu w ciągłym ruchu przez blisko trzydzieści minut. Zastosowanie wydajnych środków chemicznych pozwala rozbić najgrubsze złogi, przygotowując powierzchnię stali do dalszych zabiegów pielęgnacyjnych.
Etap kwasowy wdraża się systematycznie w celu zwalczania problemów o podłożu mineralnym. Kwas krążący w zamkniętej instalacji całkowicie eliminuje zjawisko narastania kamienia wodnego w wymiennikach ciepła i zbiornikach buforowych. Dobrej klasy chemia usuwa twarde osady wapienne oraz wychwytuje resztki zdenaturowanego białka ominiętego podczas cyklu alkalicznego. Przejście pomiędzy środowiskiem zasadowym a kwaśnym zawsze wymusza zastosowanie obfitego płukania międzyoperacyjnego wodą.



